Alert Finansowy

Najbardziej chybione prognozy na 2009 r.

19 stycznia 2010 07:02

Słuchając się niektórych analityków można było stracić fortunę, a już z pewnością ominęłyby nas duże zyski. Szacunki dotyczące walut to już tradycyjnie była istna rewia nietrafionych prognoz. Mimo wszystko sprawiedliwości trzeba oddać zadość – 2009 r. był rokiem trudnym i niepewnym. Ale w końcu za co analitycy dostają pieniądze?
Zobacz opinie o bankach w Twoim mieście!


GIEŁDA:

Bernard Waszczyk – analityk Open Finance (styczeń 2009 r.)
Teoretycznie, w 2009 r. na giełdzie może dojść do gwałtownego odreagowania spadków z ostatniego roku. Szansa na to jest jednak niewielka. Dlatego w fundusze lokujące część bądź większość aktywów w akcjach, należy inwestować rozważnie i niespiesznie. (…) Jedyne co można w obecnej sytuacji poradzić osobom nielękającym się podwyższonego ryzyka, to powolne, stopniowe i rozłożone na przynajmniej sześć miesięcy akumulowanie funduszy z udziałem akcji lub korzystanie z funduszy stosujących strategie timingowe. W przeciwnym wypadku tego ryzyka lepiej unikać.

Na przekór tej prognozie, kilka tygodni później, giełda ruszyła w swój całoroczny marsz ku nowym szczytom. Można było w ciągu roku zarobić kilkadziesiąt procent.

Mariusz Błachut – doradca inwestycyjny Noble Funds TFI SA (grudzień 2008 r.)
– Sądzimy, że jeszcze przynajmniej w pierwszej połowie roku rynek będzie pod wpływem negatywnych informacji płynących zarówno ze sfery makroekonomicznej (coraz niższe prognozy wzrostu PKB), jak i poszczególnych spółek. (…) Przypuszczamy jednak, że rozpoczęta właśnie stymulacja pieniężna doprowadzi do poprawy sytuacji i można liczyć na to, że w trakcie przyszłego roku – chociaż raczej w jego drugiej niż pierwszej połowie – może dojść do zakończenia trendu spadkowego na polskiej giełdzie.

Do zakończenia trendu spadkowego doszło jednak znacznie szybciej, bo już dwa miesiące później, a więc niemal na początku pierwszego półrocza 2009 r.

Bartłomiej Samsonowicz – ekspert Comperia.pl (grudzień/styczeń 2009)
– Naszym zdaniem wzrost gospodarczy w przyszłym roku nie powinien spaść poniżej 3 proc. (…) Na rynku kapitałowym poprawy można spodziewać się od trzeciego kwartału 2009 roku. Na prawdziwą hossę trzeba będzie poczekać do 2010 roku.

I znów zwyciężyło czarnowidztwo, choć była też jaskółka optymizmu – prognozowany wzrost PKB o ponad 3 proc., lecz to wówczas mało kto odbierał jako pozytywną informację. Natomiast gdyby inwestorzy giełdowi posłuchali się doradców z Comperia.pl straciliby cały rok silnych wzrostów cen akcji.

WALUTY:

Michał Dybuła – główny ekonomista polskiego oddziału francuskiej grupy BNP Paribas (marzec 2009 r.)
– Przewidujemy, że na koniec roku (2009 – red.) za euro zapłacimy 5,2 zł. Później będzie lepiej. Na koniec przyszłego roku (2010 – red.) prognozujemy kurs euro na poziomie 4,7 zł.

Dobrze, że na przewidywaniach się skończyło. Pod koniec 2009 r. euro kosztowało ok. 4,10 zł, zamiast zapowiadanych przez głównego eksperta BNP Paribas 5,20 zł.

Jacek Maliszewski – główny ekonomista Alpha Financial Services (początek stycznia 2009 r.)
– Kurs EUR/PLN – tutaj na początku roku (2009 – red.) powinniśmy doczekać się końca okresu osłabienia złotego. Sądzę, iż nie przebijemy się powyżej 4,20 zł za euro.

Niestety, przebiliśmy się. Wraz z początkiem roku nie nastąpiło zahamowanie osłabienia złotego. Wręcz przeciwnie! Złoty słabł coraz szybciej. Na początku stycznia przekroczył poziom 4,20 za euro i w lutym osiągnął rekordowe 4,80 za euro.

– Kurs USD/PLN – tutaj najtrudniej podać przedział prognozy. Niemniej jednak mogę zarysować swoje oczekiwania. Na początku roku nie powinniśmy wzrosnąć powyżej 3,10.

Wzrośliśmy trochę wyżej… – do ponad 3,80 zł za dolara.

– Kurs GBP/PLN – Sądzę, iż funt nadal będzie słaby. A to oznacza, iż należy spodziewać się spadku kursu Funta w okolice 3,50 pod koniec 2009 r. Na początku roku zaś nie powinniśmy przebić się powyżej 4,45.

Szach i mat! Zupełny nokaut! Na początku roku przebiliśmy się do 5,50, a pod koniec 2009 r. funt zamiast zapowiadanych 3,50 zł kosztował ok. 4,50 zł.

INFLACJA:

Eksperci z Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (kwiecień 2008 r.)
Według ekspertów z Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, w 2009 r. inflacja miała wynieść 7 – 8 proc. Tymczasem według danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) inflacja za grudzień wyniosła 3,3 proc. rok do roku.

Analitycy JP Morgan (styczeń 2009 r.)
Na początku 2009 r. analitycy z renomowanego JP Morgan prognozowali, że inflacja w Polsce w 2009 r. wyniesie średnio 2,2 proc. Niestety, dla ich wróżb – wyniosła 3,5 proc.

BEZROBOCIE:

Spece od gospodarki pomylili się też, tym razem na szczęście, w prognozach dotyczących rynku pracy. Na początku minionego roku zapowiadali poważny wzrost bezrobocia. Najwięksi pesymiści nawet do 20 proc. Rynek pracy okazał się jednak dość odporny na kryzys. Na koniec grudnia bezrobocie nie przekroczy 12 proc., a w stosunku do stycznia zeszłego roku wzrosło o zaledwie 1,5 proc.

WZROST PRODUKTU KRAJOWEGO BRUTTO (PKB):

Łukasz Tarnawa – szef analityków makroekonomicznych PKO BP (styczeń 2009 r.)
– Przewidujemy przyszłoroczny wzrost PKB na poziomie 3,5 proc.

Grzegorz Maliszewski – główny ekonomista Banku Millennium
– Myślę jednak, że wzrost gospodarczy w przyszłym roku wyniesie około 3 proc. Będzie jednak rosła konsumpcja, a dodatkowy impuls około 1 pkt proc. PKB da obniżka stawek PIT.

Piotr Kalisz – ekonomista Citi Handlowego
– Prognozy gospodarcze można by dziś zmieniać niemalże co dwa dni. Dziś przewiduję przyszłoroczny wzrost PKB na poziomie 3,4-3,6 proc. Ale wcale bym się nie zdziwił, gdyby wyniósł poniżej 3 proc.

Jak się okazało, wzrost PKB za 2009 r. wyniósł 1,7 proc. czy to nie za duża rozbieżność jak na fachowców, którzy zarabiają naprawdę bardzo przyzwoite pieniądze? A na koniec prawdziwa perełka. Gdyby przewidywania Pana Adama się sprawdziły to bardzo prawdopodobne, że redakcja Alertu wybrałaby się na dwuletnie saksy po Europie.

Adam Antoniak – ekonomista Banku BPH
– Patrząc bardziej w przyszłość, nie do końca wierzymy w przewidywania Komisji Europejskiej czy Międzynarodowego Funduszu Walutowego, że już w 2010 r. wzrost gospodarczy w Polsce zacznie szybciej rosnąć. My uważamy, że rok 2010 może być jeszcze gorszy niż 2009. Wtedy wzrost gospodarczy może spaść nawet poniżej 3 proc. Ciągle będzie widoczna presja na inwestycje, a konsumpcja się jeszcze nie odbuduje.

Ty też pamiętasz nietrafione prognozy ekspertów i analityków?

Podziel się swoją opinią na temat instytucji finansowych.

AlertFinansowy.pl

Podobne artykuły