Alert Finansowy

Nowa nadzieja dla Nabitych?

30 kwietnia 2010 12:00

Od kilku miesięcy uważnie śledzimy i komentujemy spór Nabitych z grupą BRE. Posiadacze kredytów hipotecznych ze „starego portfela” nie dają za wygraną i wciąż czekają na rozpatrzenie sprawy przez Sąd Apelacyjny w Warszawie. Tymczasem pojawia się promyk nadziei, albowiem Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wydał wyrok na korzyść klientów Gospodarczego Banku Spółdzielczego w sprawie bardzo podobnej do afery Nabitych.

Precedens?
Gospodarczy Bank Spółdzielczy w Barlinku zastrzegł w umowie prawo do zmiany oprocentowania, gdy zmieni się jeden z wymienionych parametrów m.in. stopa redyskonta weksli NBP, stopy procentowe NBP oraz WIBOR. Stopa procentowania kredytów hipotecznych w GBS wzrosła w przeciągu dwóch lat z 1,22 proc. do 3,95 proc. po dwóch latach od zawarcia umowy. Bank opierał swoje decyzje na zmianach stawki WIBOR 3M. Pełnomocnik poszkodowanych klientów wylicza, że początkowo kredyt kosztował tylko 5,99 proc., a w krytycznym momencie aż 8,8 proc. SOKiK orzeka w swoim werdykcie, że bank nie może zastrzegać w umowach kredytowych z konsumentami możliwości zmiany oprocentowania w oparciu o nieprecyzyjnie określone parametry, czego przykładem jest zmiana stawki WIBOR.

Implikacje prawne
Wyrok nie jest prawomocny, więc GBS na pewno złożyć apelację. Jeżeli werdykt zostanie podtrzymany, to poszkodowani kredytobiorcy będą mogli zażądać zwrotu nadpłaconych odsetek. Natomiast orzeczenie SOKiK zostanie wpisane do rejestru klauzul niedozwolonych, a osoby trzecie będą mogły się powoływać na ten werdykt. W tym swoją szansę upatrują Nabici w mBank, mimo że ich sprawa kilka miesięcy temu została negatywnie rozpatrzona przez SOKiK. Wyrok został jednak zasskarżony przez prezesa UOKiK, dlatego Nabici czekają na rozpatrzenie sprawy przez warszawski Sąd Apelacyjny.

Sprawa GBS a sprawa Nabitych

Mimo wyraźnych podobieństw między obiema sprawami trzeba zwrócić uwagę na pewne subtelne różnice dotyczące konkretnych zapisów w umowach. Przedstawiamy odpowiedni paragraf z umowy kredytowej dla klientów grupy BRE:

„Zmiana wysokości oprocentowania kredytu MOŻE nastąpić w przypadku zmiany stopy referencyjnej określonej dla danej waluty oraz zmiany parametrów finansowych rynku pieniężnego i kapitałowego w kraju (lub krajów zrzeszonych w Unii Europejskiej), którego waluta jest podstawą waloryzacji.”

Banki grupy BRE nie określają w swoich umowach nawet minimalnego progu wahań parametrów. Ba! Nawet nie wymieniają określonych czynników, na podstawie których ma prawo zmienić oprocentowanie. Tym samym, problematyczny wydaje się również zapis, w którym bank zastrzega, że może zmienić oprocentowanie “w zakresie wynikającym ze zmiany tych parametrów”. Dzięki takim nieścisłościom banki grupy BRE mają sporą dowolność w interpretacji zapisów, co niefortunnie odbiło się na klientach. W przypadku GBS ta „czuła” kwestia zostało dokładniej potraktowana – wymienione są konkretne parametry, podano próg ich zmian (0,25 proc.) oraz pojawia się wzmianka, że tylko poprzez uchwałę zarządu można zmienić stopę oprocentowania kredytu.

Nasz komentarz
Nabici w mBank oraz inni poszkodowani w podobny sposób (np. klienci Raiffeisen) czekają z niecierpliwością uprawomocnienie wyroku przez sąd apelacyjny. Jeśli do tego dojdzie, to w pozwach indywidualnych (lub grupowych) będą mogli powoływać się na wyrok SOKiK ws. kredytów hipotecznych GBS. Pytanie tylko, czy sąd spojrzy przychylnym okiem na ich sytuację. Cała sprawa rozbija się o zapisy w umowach kredytowych, które mimo zasadniczych podobieństw różnią się w kluczowej kwestii – kiedy bank może zmienić oprocentowanie. Pozostaje tylko czekać na wynik apelacji.

Czy Nabici będą mogli się powołać na wyrok SOKiK wydany ws. kredytów hipotecznych GBS? Podziel się swoją opinią na temat mBanku.

AlertFinansowy.pl

Podobne artykuły