Alert Finansowy

Gdy IKE traci

31 sierpnia 2010 12:58

Coraz częściej słyszy się o konieczności samodzielnego oszczędzania na przyszłą emeryturę. Pomóc w tym miało powstanie instytucji “trzeciego filara”, czyli Indywidualnego Konta Emerytalnego. Nie jest ona jednak popularna a Alertowicz Andrzej z Siedlec opisał nam swoje wątpliwości związane z jej funkcjonowaniem.

IKE w założeniach ustawodawcy miało stworzyć alternatywę dla standardowych produktów oszczędnościowych i inwestycyjnych. Podstawową korzyścią związaną z odkładaniem pieniędzy w trzecim filarze jest brak podatku od zysków kapitałowych, o ile program nie zostanie rozwiązany przed osiągnięciem wieku emerytalnego. Nie wymaga on również regularnych wpłat i umożliwia zmianę instytucji prowadzącej IKE. Głównym nałożonym ograniczeniem jest ustalenie maksymalnej rocznej sumy wpłat w wysokości 15% prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia (w 2010 r. jest to 9579 zł). Na początku sierpnia b. r. trafił do sejmu obywatelski projekt ustawy mającej zachęcić do zakładania IKE – propozycja obejmuje m. in. możliwość odliczenia od podatku kwoty limitu wpłat (obniżonej do 4,8 tys. zł).
IKE samo w sobie nie jest konkretnym produktem finansowym, lecz ramą tworzącą regulacje obejmujące lokaty, produkty ubezpieczeniowe, fundusze inwestycyjne oraz rachunki maklerskie. Decydując się na jedną z form IKE wybieramy również stopień ryzyka i oczekiwany poziom stopy zwrotu związany z danym typem inwestycji. Należy to oczywiście robić świadomie, aby nie znaleźć się w sytuacji Pana Andrzeja:

Wiem że nic nie wiem
Jestem jeszcze czynnym zawodowo obywatelem naszego pięknego kraju nad Wisłą, więc pracuję i odkładam też na przyszłą emeryturę. Od początku jestem w ZUS, ponieważ jakoś nie mam przekonania do OFE. Jednocześnie odkładam pieniądze w trzecim filarze, na tak zwanym indywidualnym koncie emerytalnym. Wielokrotnie czytałem, że IKE nie cieszą się zbyt wielkim zainteresowaniem przyszłych emerytów i już teraz wiem dlaczego. Z moich wyliczeń wynika, że na koncie uskładałem około 20 000 złotych. Kiedyś chciałem sprawdzić, ile tak naprawdę mam na nim, ponieważ docierały do mnie niepokojące sygnały, że pieniądze gdzieś po drodze wyparowują. Prawdopodobnie źle są inwestowane. Przez długi okres nie mogłem doprosić się zestawień, a kiedy już dostałem niewiele mogłem z nich wyczytać. Mnie potrzebne było saldo, a nie jakieś indeksacje, wyliczenia i prognozy. Po naciskach dowiedziałem się, że na moim koncie jest niespełna 10 000 złotych, pozostałe pieniądze ulotniły się. Nie tak dawno czytałem o podobnej historii, kiedy to właściciel takiego konta wyliczył, że uzbierał na nim 34 000 złotych. Też chciał sprawdzić swoje saldo, ale przy prostych pytaniach nigdy nie mógł doczekać się prostej odpowiedzi. Opiekun tegoż klienta ciągle kluczył, aż wreszcie przyciśnięty do muru wyznał, że ten ma na swoim koncie 13 400 złotych. Właściciel konta natychmiast zerwał umowę, ale otrzymał tylko owe 13 400 złotych. Ponoć podobna sytuacja jest z otwartymi funduszami emerytalnymi, z którymi osobiście nie chcę mieć nic wspólnego.

Należy tu wyjaśnić kilka spraw. Po pierwsze IKE oparte na inwestycji w papiery wartościowe bądź w jednostki funduszy inwestycyjnych lub ubezpieczeniowych funduszy kapitałowych nie dają gwarancji wkładu. Jeżeli środki były lokowane agresywnie odrobienie powstałych w okresie kryzysu strat może zająć nawet 2-3 lata. Błędem jest jednak rozwiązanie programu przy ujemnym stanie konta, tak jak uczynił klient w opisywanym przez Pana Andrzeja przypadku. Nawet jeśli ktoś rozpoczął inwestycję w szczytowym okresie hossy i stracił 50-60% wkładu, to w długoterminowej perspektywie – a chodzi przecież o oszczędzanie na emeryturę – zanotuje zysk. Aby przyśpieszyć wyjście z dołka można nawet rozważyć wprowadzenie do inwestycji nowych środków. Kupując jednostki funduszy lub papiery wartościowe po niższych cenach zmniejszamy średnią cenę zakupu, a więc i stratę. Alertowicz myli się na szczęście podejrzewając OFE o podobne generowanie ubytków na kontach – ustawa gwarantuje tzw. minimalną stopę zwrotu, którą zarządzający funduszem, jeśli nie osiągnął zysków musi pokryć na własny koszt.

Alertowicz ma też kilka związanych z trzecim filarem pytań:

Czy w umowie o założeniu IKE powinienem wskazać kto w przypadku mojej śmierci dziedziczy zgromadzone na tym koncie pieniądze? Czy gdy takiej klauzuli nie ma to środki te przepadną? Czy traktowane są jako spadek i w związku z tym podlegają przepisom spadkowym? I czy ewentualnie w takiej umowie można nanosić później poprawki?

Odpowiadamy:

Wskazanie osoby uprawnionej do otrzymania środków przyśpieszy ich przekazanie, ponieważ odbędzie się ono z pominięciem prawa spadkowego i niezależnie od biegu ewentualnych spraw spadkowych. Pozwala również w dowolny sposób oznaczyć procentowy udział wskazanych w dziedziczeniu środków, a także wyznaczyć osobę spoza rodziny. Jeżeli nie wskazał Pan osób uprawnionych lub zamierza zmienić dyspozycję może Pan to zrobić bezpłatnie i w dowolnym terminie. Gdyby jednak zrezygnował Pan ze wskazania uprawnionych środki zostaną, w zależności od charakteru umowy o IKE, włączone do spadku (jeżeli umowa była podpisana z bankiem, TFI lub biurem maklerskim) albo przekazane najbliższej rodzinie na zasadach ustalonych w OWU (przy umowie podpisanej z Towarzystwem Ubezpieczeniowym).

Posiadasz lub myślałeś o założeniu IKE? Którą formę inwestycji byś wybrał?
Podzielcie się swoją opinią na temat instytucji finansowych.

AlertFinansowy.pl

Podobne artykuły