Alert Finansowy

Przychodzi baba do… banku

26 marca 2010 14:43

Weekend za pasem, słońce coraz śmielej spogląda na świat – podsumowując jednym zdaniem: „wiosna Panie Sierżancie!”. Redakcję Alertu Finansowego również dopada ekscytacja tak długo w tym roku wyczekiwaną wiosną. Stąd na dziś przygotowaliśmy temat lekki i bardzo „weekendowy” – najlepsze, oczywiście naszym subiektywnym zdaniem, dowcipy o bankach i bankierach.

Do banku w Szwajcarii wchodzi klient z walizką i ściszonym głosem mówi do bankiera: – Chciałbym wpłacić pieniądze, w tej walizce jest całe cztery miliony euro. Na to bankier uśmiechnięty: – Proszę nie ściszać głosu, bieda to żaden wstyd. Czasy ciężkie. Gotówki w bankach nie ma.

Żona bankiera wpada z niespodziewaną wizytą do męża do pracy. Zastaje go z sekretarką na kolanach. Bankier bez zmrużenia oka dyktuje list:
“…i na koniec, szanowna Rado Nadzorcza, zwracam uwagę, że nie obchodzi mnie, czy mamy kryzys, czy nie. Nie jestem w stanie pracować bez drugiego fotela w gabinecie”.

Przychodzi klient do banku, chce wypłacić pieniądze. Kasjer odpowiada:
– A musi pan wypłacać gotówkę?
– Czynsz muszę zapłacić.
– To może przelewem?
– Ale ja chcę coś też zjeść!
– W restauracji może pan zapłacić naszą kartą kredytową…
– Panie, ja chcę moją gotówkę! Nie chcę kart, przelewów! Oddajcie mi moje pieniądze! A jak chcę iść na go-go to co?!
Kasjer, pokazując na open-space pełen pracownic: – Wybierz pan sobie którąś, potrącimy z rachunku.

Na bank napadają bandyci i nakazują personelowi: Wszyscy na podłogę! Nie ruszać się!
Urzędnicy położyli się na podłodze w milczeniu. Tylko stary kasjer szeptem zwrócił uwagę młodej koleżance:
– Niech się pani położy w jakiejś przyzwoitszej pozycji. To napad, a nie piknik w lesie!

Do oddziału banku w trakcie remontu wchodzi zdenerwowany klient i od drzwi już krzyczy na dysponenta:
– Co to jest, co to ma znaczyć?!
Pracownik banku nie wie co jest grane, jednak grzecznie podpytuje:
– W czym mogę pomóc?
– Co to za remonty i malowanie? Po jaką cholerę pomalowano cały budynek?
Pracownik:
– Dzięki temu nasza placówka wygląda ładniej, schludniej, aby nasi klienci czuli się lepiej.
Klient:
– Może i tak, tylko tam przy bankomacie miałem zapisany na ścianie numer PIN i za cholerę nie mogę teraz wypłacić!

Do dyrektora banku zgłasza się sprzątaczka:
– Panie dyrektorze, proszę mi dać klucze od sejfu.
– Pani chyba oszalała!
– Wcale nie. Ale już nie mam ochoty męczyć się pół godziny wytrychami, aby otworzyć to cholerne pudło, w którym robię porządki w ciągu pięciu minut.

Znasz inne dowcipy o bankowcach?

Podziel się swoją opinią na temat instytucji finansowych.

AlertFinansowy.pl

Podobne artykuły