Alert Finansowy

Zachorowałaś? Walcz z Millennium o swoje!

28 stycznia 2010 11:40

Otrzymaliśmy alert od jednej naszych czytelniczek, która zbulwersowana jest tym, jak bank Millennium podchodzi do podpisanych ubezpieczeń do kredytu. – Nie pozdrawiam pracowników Banku Millennium, są żałośni, a bank zamiast pakować pieniądze w reklamę powinien je przeznaczyć na kształcenie swoich pracowników od podstaw – grzmi nasza Alertowiczka. Uważajcie bo i was mogą spotkać podobne nieprzyjemności…

Bank swoje, a ubezpieczyciel swoje
– Ponownie zgłosiłam potrzebę skorzystania z ubezpieczenia. Tym razem, aczkolwiek niechętnie, bank przyjął mój wniosek 5.11.09. (ubezpieczyciel otrzymał go 15.12.09). Bank twierdzi, że powinnam sama kontaktować się z ubezpieczycielem, a ubezpieczyciel twierdzi, że za pośrednictwem banku. Nic z tego nie rozumiem. Umowę podpisywałam z bankiem, nie mam nawet nr polisy, czy czegokolwiek – brzmi fragment otrzymanego przez nas alertu (całość możecie przeczytać pod koniec artykułu).

O co chodzi z ubezpieczeniami?
Ubezpieczenia do kredytów to świetny interes dla banków. Według doniesień Dziennika niektóre banki pobierają dla siebie nawet trzy czwarte sumy ubezpieczenia. Szczególna presja na wciskanie klientom ubezpieczeń gdzie tylko się da powstała po przyjęciu przez rząd tzw. ustawy antylichwiarskiej regulującej zakres maksymalnego oprocentowania kredytów i pożyczek. Banki by obejść rządowe zakazy chcą zarabiać dodatkowo na produktach takich właśnie jak ubezpieczenia. Dla towarzystw ubezpieczeniowych to słaby biznes wiec może się zdarzyć, że jedna instytucja i druga będą przerzucać się odpowiedzialnością wobec klienta. Mimo wszystko pierwszą instytucja do jakiej w tym wypadku się zgłaszamy zawsze powinien być bank. Gdy obie będą robić nam trudności zostaje sąd.

Wyższy koszt kredytu
Ubezpieczenie czasem jest konieczne i nie można z niego zrezygnować. Czasem, gdy bank obniża oprocentowanie pożyczki pod warunkiem wzięcia ubezpieczenia, może nawet nie opłacać się z niego rezygnować. Zazwyczaj jednak ubezpieczenie dodatkowo podwyższa koszt kredytu. Polisy przy pożyczkach zazwyczaj proponują ubezpieczenie od: śmierci ubezpieczonego, utraty pracy lub poważnej choroby kredytobiorcy. Tylko w przypadku śmierci kredyt spłaca do końca towarzystwo ubezpieczeniowe. W pozostałych przypadkach ubezpieczyciel pokrywa z góry ustaloną ilość rat. Mimo to ubezpieczenia zawierają często głęboko ukryte i zawiłe wyłączenia, które całkowicie zmieniają i wypaczają jego istotę.

Uważaj na kruczki prawne
Wyłączenia, czyli innymi słowy ograniczenia odpowiedzialności ubezpieczyciela, powinny być dla klienta zawsze najciekawszą lekturą umowy ubezpieczeniowej. Często to właśnie w nich zawarte są haczyki. Ubezpieczyciel może stwierdzić, że nie ponosi odpowiedzialności wtedy gdy np.:

  • Utrata pracy nastąpi w ciągu 60 dni od zawarcia polisy
  • Straciliśmy pracę na nasz wniosek lub za porozumieniem stron, czyli najczęściej spotykane w rzeczywistości przypadki
  • Koniec zatrudnienia nastąpił w wyniku wygaśnięcia umowy na czas określony
  • Utrata pracy nastąpiła w wyniku odmowy przyjęcia przez ubezpieczonego nowych warunków pracy lub płacy

To tylko przykłady, a takich kruczków prawnych może być znacznie więcej.

List do redakcji Alertu Finansowego:
Podpisałam z bankiem Millennium umowę pożyczki z ubezpieczeniem m.in. na wypadek poważnej choroby i czasowej niezdolności do pracy. Niestety zachorowałam i moje dochody zmniejszyły się o ok.25 proc. Zgłosiłam do banku problem ze spłatą załączając odpowiednie dokumenty. W oddziale odmówiono mi przyjęcia wniosku o świadczenie z ubezpieczenia. Spisano informacje i przekazano do “centrali”, która miała zadecydować, co ze mną zrobić. Czas mijał, ja dopytywałam się poprzez stronę internetową, czy już coś postanowiono, odpowiedzi były wymijające, a nawet złośliwe. Po ok. miesiącu zgłosił się pan z departamentu windykacji i powiedział, że musimy poczekać, bo nie mam jeszcze zaległości. Zapytałam, dlaczego wobec tego wniosek trafił do windykacji, poprosiłam o przekazanie go do działu kredytów. Pan odpowiedział, że taka jest procedura i nie ma innej możliwości. Po 2 miesiącach od złożenia wniosku doszło do podpisania aneksu do umowy, w którym wpłaty zostały przesunięte o 5 miesięcy (licząc od daty złożenia wniosku). Niestety w tym czasie stan mojego zdrowia nie uległ zmianie, musiałam poddać się operacji i nadal utrzymuję się z zasiłku rehabilitacyjnego. Ponownie zgłosiłam potrzebę skorzystania z ubezpieczenia. Tym razem, aczkolwiek niechętnie, bank przyjął mój wniosek 5.11.09. (ubezpieczyciel otrzymał go 15.12.09). Bank twierdzi, że powinnam sama kontaktować się z ubezpieczycielem, a ubezpieczyciel twierdzi, że za pośrednictwem banku. Nic z tego nie rozumiem. Umowę podpisywałam z bankiem, nie mam nawet nr polisy, czy czegokolwiek. Przy okazji doświadczyłam nieuprzejmości a nawet chamstwa ze strony obydwu instytucji. Złożyłam reklamację, w odpowiedzi napisano, że bank zapoznał się z moimi “uwagami” … i nic więcej. Gdybym ja tak traktowała moich klientów, zostałabym zlinczowana przez nich, przez pracodawcę, a przede wszystkim przez samą siebie, bo szanuję moich klientów, informuję ich o obowiązkach ale także O PRAWACH i udzielam im wszelkiej pomocy. Nie pozdrawiam pracowników Banku Millenium, są żałośni, a bank zamiast pakować pieniądze w reklamę powinien je przeznaczyć na kształcenie swoich pracowników od podstaw.

Uważasz, że ubezpieczenia do kredytów to zwykłe naciąganie klienta?

AlertFinansowy.pl

Podobne artykuły